Od lat odkrywa w kobietach ich wewnętrzny blask, ucząc, że piękno to nie tylko odbicie w lustrze, ale także pewność siebie i samoakceptacja. Anna Błażejewska-Gruza – pedagog, wizażystka, stylistka, kolorystka, technik kosmetyczny, linergistka, coach, twórczyni marki ShineLine oraz założycielka Akademii Wizażu i Stylizacji w Zielonej Górze – która przez długi czas stanowiła fundament jej działalności – wkracza w nowy etap i otwiera Akademię Piękna. To prawdziwa kobieta sukcesu, która nieustannie podnosi poprzeczkę, rozwijając swoje imperium z energią, jakiej nie sposób zignorować!
Anna Błażejwska-Gruza: Tworzenie piękna, na każdym szczeblu i w każdym wymiarze. Moją misją jest uczyć tworzyć piękno, ale też dawać to piękno, na przykład poprzez stworzenie nowych brwi. To inspirowanie i motywowanie innych daje mi spełnienie, a odkrywanie ich talentów – radość. Uświadomiłam sobie, że miarą mojego sukcesu są sukcesy moich kursantek i absolwentek Akademii Wizażu, a nagrodą – gdy widzę, jak nabierają pewności siebie, odnajdują swoje miejsce na ziemi i spełniają się. Wtedy wiem, że jestem tu po coś – by dawać i namnażać dobro.
Przez 8 lat istnienia Akademii Wizażu, tak naprawdę cały czas „leciałam” jak na autopilocie, nie zastanawiając się nad strategią biznesową. Do tego stopnia, że przez cały ten czas zapomniałam o tym, że należało dawno już podnieść cenę – bo odkąd powstała, kwota wciąż była ta sama. Dopiero po dziewiątym roku istnienia Akademii obudziłam się, że jeśli czegoś nie zmienię, przestanę z chęcią i radością, jak do tej pory, prowadzić zajęcia.
Najpierw zmiana musiała zajść we mnie, żebym była gotowa wprowadzić innowacje w Akademii. Dlatego na jakiś czas odpuściłam wiele rzeczy, a także wycofałam się z Social Mediów, by mieć zupełnie czystą głowę na realizację tego, na czym mi naprawdę zależy. Oczywiście Akademia cały czas funkcjonowała, ale ja w środku „poszukiwałam”, bo prowadzenie zajęć nie dawało mi już takiej satysfakcji, jak kiedyś. Wiedziałam, że jeśli czegoś nie zmienię, z biegiem czasu będę musiała zamknąć tę „instytucję”, ponieważ jak coś robię, to całym sercem, całą sobą – co daje mi prawdziwą radość. Nie cierpię stać w miejscu, dlatego wychodzę ze swojej strefy komfortu po to, by się dalej rozwijać i uczyć. Dzięki temu mam, co przekazywać swoim kursantkom.
Największym zainteresowaniem cieszy się wciąż roczna Akademia Wizażu. Dla mnie samej byłoby to ogromne obciążenie, gdybym miała prowadzić takie zajęcia sama, szczególnie, że zjazdy odbywają się tylko w soboty i niedziele. Dlatego jestem wdzięczna, że mam przy swoim boku Maję, która razem ze mną prowadzi Akademię.
Uważam, że w życiu każdej kobiety przychodzi moment, kiedy potrzebuje zmian. Często jest to właśnie w takim wieku, że mogłoby się wydawać, iż jest już za późno na zawodowe rewolucje, bo takie osoby mają już poukładaną ścieżkę zawodową, stałą, pewną pracę, a tu nagle stają przed decyzją o porzuceniu swojej dotychczasowej profesji. Z własnego doświadczenia i obserwacji moich kursantek wiem, że jak serce woła, to trzeba iść za głosem intuicji, a nie za rozsądnym rozwiązaniem, bo nie zawsze to, co podpowiada „głowa” jest lepszym rozwiązaniem niż to, co mówi serce. W końcu świat należy do odważnych, a kto nie ryzykuje, nie pije szampana 😉
Jeśli chodzi o wyjątkowość moich kursantek, uczę je zawsze tego, by do wszystkiego podchodziły całym sercem – jak już coś robią, to całą sobą. Zawsze też powtarzam, że by wyróżniać się na tle innych, nie możemy iść za tłumem, bo wówczas zawsze będziemy z tyłu. Nie możemy malować wszystkich tak samo, szablonowo, bo każdy ma inną urodę. Dlatego szczególną uwagę zwracam na dopasowanie makijażu do typu kolorystycznego danej osoby, a nie do tego, co jest akurat modne lub co widać na Instagramie u koleżanki z branży.
Tak, jestem przekonana, że jeśli wizażysta, stylista czy fryzjer opanuje wiedzę z zakresu analizy kolorystycznej, zyska przewagę nad konkurencją. Wiedziałam o tym, odkąd zaczęłam interesować się wizażem, czyli jakieś 12 lat temu. Tak naprawdę dopiero teraz stało się to modne i doceniane. To właśnie ta wiedza dała mi, między innymi, przewagę i stałość na rynku pracy.
Stworzenie jedynej marki – śmiem zaznaczyć, że zarówno na rynku polskim, jak i zagranicznym – zdefiniowanych cieni pod dany typ urody było „owocem” mojej pracy i zainteresowania analizą kolorystyczną. Cieszy mnie to tym bardziej, że, szczerze mówiąc, nie dostałam od nikogo, nawet „w ukrytych wiadomościach”, żadnej negatywnej opinii. Choć teraz wiem, że nie sztuką jest coś stworzyć, sztuką jest to sprzedać. A że nie jestem znaną influencerką, sprzedaż nie idzie w parze z jakością produktu.
Nie, nie wracam pamięcią, do czasów, kiedy zdobyłam tytuł Mistrza Polski w makijażu ślubnym, ponieważ wiem, że tytuł to nie wszystko. Ponoć „przeszłość to historia, a teraźniejszość to prezent od życia” 😉
Wygrana i tytuł Mistrza nigdy nie dały mi poczucia bycia najlepszym, nawet przez chwilę. Teraz wiem, że była to wówczas chęć zaspokojenia mojego ego, a że jestem ambitna i pracowita, nigdy nie odpuszczam i się nie poddaje. Chciałam udowodnić sobie, że jestem wystarczająco dobra, by zdobyć ten tytuł. A przede wszystkim zrobiłam to po to, żeby zdobyć większe zaufanie i autorytet u moich przyszłych wówczas kursantek i klientek, co w rezultacie z pewnością przyczyniło się do większego zainteresowania kursami w Akademii Wizażu oraz wśród panien młodych.
Akademia Piękna w Zielonej Górze to nie tylko miejsce [które łączy usługi z zakresu kosmetologii, fryzjerstwa, medycyny estetycznej, Head SPA, makijażu permanentnego oraz sztuki wizażu – przypis redakcji], piękny budynek czy bogate wnętrza, ale przede wszystkim wyjątkowi ludzie, którzy tworzą to miejsce. Każdy z nich jest niepowtarzalny, obdarzony wrodzonymi talentami. Nie bez powodu przyciągnęłam do siebie akurat te osoby, a nie inne. Uważam, że każdy w tym życiu ma jakieś zadania do wykonania i albo podąża za głosem swojego serca, odkrywając i rozwijając swoje talenty, albo na siłę walczy i przybiera maski.
Moją misją jest tworzenie piękna, dlatego stworzyłam to miejsce, by każda kobieta mogła poczuć się, jak kobieta swoich marzeń. To nasze motto. Dzięki holistycznemu podejściu i kompleksowym usługom możesz stać się piękna zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz.
Namnażać dobro. Uczyć, tworzyć i rozwijać się. Iść za głosem serca, wsłuchiwać się w siebie. Warto zadać sobie pytanie: co tak naprawdę jest dla mnie ważne? Jakim chcę być człowiekiem? Kogo się chce widzieć, patrząc w lustro? Co chcę dawać innym, czym pragnę się dzielić?
Dawać sobie czas na błędy – nie być dla siebie katem ani najgorszym wrogiem. Doceniać się, nagradzać, ale jednocześnie dużo wymagać – nie tylko od innych, ale przede wszystkim od siebie. Brać odpowiedzialność za swoje decyzje. Wprowadzić zdrowe nawyki, które z pewnością zmienią życie na lepsze.
W tym wszystkim – w ciągłym rozwoju i pogoni za sukcesem – nie można zapominać o sobie, o swoim ciele i duszy, bo wszystko jest jednością.
Za co jestem sobie wdzięczna? Niewątpliwie za to, że dałam sobie czas na swoją przestrzeń, która przez ostatnie dwa lata była mi bardzo potrzebna. Dzięki temu, że odpuściłam na wielu płaszczyznach, teraz jestem gotowa, by zająć się nowym projektem – Akademią Piękna. Odnalazłam swoje miejsce i jest nim właśnie Akademia Piękna.