Blog Justyna Majka: Komunikacja coraz częściej zajmuje należne jej miejsce przy strategicznych decyzjach biznesowych [WYWIAD]

Justyna Majka: Komunikacja coraz częściej zajmuje należne jej miejsce przy strategicznych decyzjach biznesowych [WYWIAD]

Od czego zależy przewaga konkurencyjna i długofalowy sukces firmy? Zdaniem Justyny Majki, specjalizującej się w tworzeniu strategii komunikacji oraz budowaniu reputacji marek z obszaru beauty, wellness i lifestyle, wszystko zaczyna się od strategii. Jej własna marka osobista również powstaje według tej zasady. W autorskim formacie Beauty but real odwraca popularny dziś trend pokazywania wszystkiego od kuchni – zamiast odsłaniać kulisy pracy, dzieli się tym, co naprawdę ma wartość: wiedzą, strategicznym spojrzeniem i doświadczeniem. To głos, który zmienia sposób myślenia o komunikacji marek premium.

Justyna Kaczmarczyk: W swojej karierze miałaś styczność z mediami, markami konsumenckimi, agencjami PR-owymi, ale też… kancelariami prawnymi. I to właśnie ten element ścieżki szczególnie przyciąga uwagę. Czy doświadczenie zdobyte w kancelariach było istotne z punktu widzenia tego, gdzie jesteś dziś? Co wyniosłaś z tamtego okresu?

Justyna Majka: Jeszcze jako studentka filologii angielskiej ze specjalizacją język prawny i biznesowy dostałam propozycję pracy na stanowisku asystentki prawnej. Przez osiem lat pracowałam w dwóch czołowych warszawskich kancelariach. Po godzinach pisałam do magazynów. Co ciekawe, to właśnie moi prawnicy, po odkryciu mojego lifestylowego bloga, przedstawili mnie właścicielce magazynu lifestylowego. W ten sposób trafiłam do mediów jako świeżo upieczona redaktorka, a później przeszłam do PR-u, od razu trafiając na głęboką wodę. Moim pierwszym zadaniem było prowadzenie komunikacji produktowej czterech zagranicznych marek beauty.

Dziś z perspektywy czasu widzę, że doświadczenie zdobyte w kancelariach bardzo mocno ukształtowało sposób, w jaki prowadzę komunikację. Praca asystentki prawnej to nie stereotypowe „parzenie kawy”. To codzienna współpraca z zespołami prawnymi przy złożonych projektach, często prowadzonych równolegle w dwóch językach. To właśnie tam nauczyłam się zarządzania skomplikowanymi procesami, zachowania spokoju pod presją, szybkiego myślenia, szukania niestandardowych rozwiązań oraz pracy według najwyższych standardów.

Dziś traktuję to jako swoją ogromną przewagę. Dlatego tak dobrze odnalazłam się w komunikacji korporacyjnej globalnej organizacji beauty. W tej pracy nie liczy się wyłącznie znajomość branży kosmetycznej. Potrzebna jest umiejętność budowania systemów komunikacji dla całego regionu, przewidywania ryzyk reputacyjnych, projektowania działań CSR czy rozumienia szerszego kontekstu biznesowego i politycznego. Takie kompetencje buduje się latami, pracując z najlepszymi ekspertami.

Dziś pracujesz z markami beauty w segmencie premium. Co właściwie oznacza „premium”? Kiedy marka ma prawo tak o sobie mówić, a kiedy pozostaje to jedynie deklaracją?

W markach prestige beauty, z którymi mam przyjemność pracować, premium nie jest wyłącznie produktem. Premium jest cały świat wokół marki — od jakości produktu, przez doświadczenie klienta, po sposób komunikacji i obsługi. Wszystko musi być dopracowane z najwyższą starannością, a marki Estée Lauder Companies robią to konsekwentnie od wielu lat.

Czy marka premium powinna być odporna na trendy w komunikacji i ruchy konkurencji? Jak mówić własnym głosem, nie tracąc przy tym aktualności i tempa rynku?

To, jak marka się komunikuje, powinno wynikać przede wszystkim z jej strategii. Nie każda marka musi reagować na każdy trend i nie każda powinna mówić takim samym językiem jak konkurencja. Najsilniejsze marki potrafią zachować własny charakter, jednocześnie pozostając uważnymi na zmiany zachodzące na rynku. Aktualność nie oznacza kopiowania trendów. Oznacza umiejętność filtrowania ich przez własną tożsamość, wartości i cele biznesowe.

Przechodząc do marki osobistej – czy Twoim zdaniem marka osobista bez strategii może być w pełni świadomie rozwijana? I czy sama autentyczność może ją zastąpić?

Uważam, że warto budować markę osobistą w konkretnym celu i w oparciu o określone założenia. Dobrze wiedzieć, po co się to robi, a strategia po prostu porządkuje takie myślenie. Pozwala osiągać cele biznesowe i życiowe.

Jeśli chodzi o autentyczność, to wszystko zależy od tego, jak ją rozumiemy. Nie uważam, że w zawodowych mediach społecznościowych trzeba pokazywać całe swoje życie prywatne, żeby być autentycznym. Znam wielu ekspertów, którzy na scenie czy w mediach przyjmują bardzo wyrazistą rolę, a prywatnie są introwertykami.

W komunikacji osobistej często rekomenduję dokładnie takie podejście.

Moim zdaniem w przypadku eksperckiej marki osobistej najważniejsze są nieprzekłamane kompetencje, doświadczenie i wiarygodność. To one budują reputację, a nie liczba osobistych zwierzeń.

Co jest ważniejsze w przypadku marki osobistej – bycie rozpoznawalnym czy lubianym?

Ani jedno, ani drugie. Wręcz odradzałabym stawianie sobie za cel samej rozpoznawalności czy bycia lubianym. To bardzo kruche wskaźniki sukcesu. Im większa rozpoznawalność, tym więcej opinii na nasz temat – nie zawsze przychylnych. Moim zdaniem marka osobista powinna mieć cel wykraczający poza karmienie własnego ego. Powinna dostarczać wartość: wiedzę, doświadczenie, inspirację albo konkretną perspektywę. To właśnie za to ludzie zostają z nami na dłużej.

Sposób, w jaki budujesz swoją ekspercką pozycję w social mediach, jest bardzo spójny i wyrazisty. W świecie, gdzie pokazywanie kulis pracy jest na porządku dziennym, Ty odwracasz się od tego podejścia. W formacie Beauty but real skupiasz się na sposobie myślenia stojącym za komunikacją marek, dzielisz się lekcjami wyniesionymi ze współpracy z markami oraz obserwacjami rynku. Na ile to wynika ze specyfiki branży, a na ile jest świadomym manifestem czy też własną filozofią komunikacji?

Zauważyłam, że wokół pracy w komunikacji i PR-ze narosło bardzo wiele mitów. Jednocześnie pojawia się coraz więcej twórców edukujących w tym obszarze, którzy nie zawsze mają za sobą realnie wdrożone projekty. Nie mam nic przeciwko monetyzacji zasięgów ani edukowaniu w social mediach. Problem pojawia się wtedy, gdy komunikacja zaczyna być przedstawiana jako zbiór prostych trików i gotowych recept. To właśnie wtedy PR bywa postrzegany jako coś powierzchownego albo wręcz manipulacyjnego. Dlatego poczułam potrzebę pokazania, jak ta praca wygląda naprawdę i jaki sposób myślenia za nią stoi. Dobra komunikacja zaczyna się od zadawania właściwych pytań, a następnie podejmowania decyzji, a nie od publikowania kolejnych postów.

A jeśli chodzi o kulisy pracy – to jest przestrzeń marki, z którą pracuję. Dla mnie to obszar zaufania. Etyka zawodowa podpowiada mi, że nie wszystko, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, powinno trafiać do internetu.

Jak dbasz o to, żeby nie stracić szerszej perspektywy? Skąd czerpiesz inspirację, które później przekładają się na pracę z markami?

Jest prawdą, że w tej pracy trzeba interesować się praktycznie wszystkim dookoła. Moja recepta jest pozornie prosta. Dbam o zdrowy styl życia, bo on gwarantuje mi jasny umysł. Od dwóch lat nie piję alkoholu i pilnuję regularnych treningów – tutaj nie ma negocjacji. W zawodzie, w którym bardzo łatwo o przebodźcowanie, trzeba znaleźć coś, co pozwala wyczyścić głowę. Dla mnie są to bieganie, treningi siłowe i ogólnorozwojowe, gra w piłkę z moim ośmioletnim synem w parku czy ostatnio rower, do którego zainspirowała mnie moja szefowa.

Inspiracji szukam wszędzie: podczas wizyt w muzeach i galeriach, w książkach, albumach o architekturze, podczas podróży i rozmów. Bardzo często inspirują mnie również rozmowy z moim synem, który potrafi spojrzeć na świat z zupełnie nieoczywistej perspektywy i praktycznie wszystko kwestionuje. To bardzo odświeżające doświadczenie dla osoby, która zawodowo na co dzień operuje procesami i strategiami.

Twoja kariera zawodowa obejmuje niemal dwie dekady pracy w komunikacji. Jak przez ten czas zmieniło się Twoje podejście do kariery, ambicji i definicja sukcesu?

Bardzo wiele zmieniło się w momencie, kiedy zostałam mamą. Dziś pracuję szybciej, sprawniej i bardziej świadomie zarządzam swoim czasem. Stałam się też bardzo bezpośrednia. Nie lubię marnować czasu – swojego ani innych. Często zadaję sobie trzy pytania: czy warto, po co to robimy i co to realnie wniesie dla marki? To pomaga mi eliminować projekty, które nie są warte wysiłku.

Już jakiś czas temu postanowiłam, że przy wyborze miejsca pracy i przyszłych projektów duże znaczenie będzie miało dla mnie to, czy firma szanuje życie prywatne, wspiera rozwój poza pracą i rozumie, że ludzie pełnią różne role. Kiedyś nie było to dla mnie aż tak istotne. Właśnie dlatego dziś jestem w miejscu, w którym rzeczywiście czuję takie wsparcie. 

Mam poczucie, że zapracowałam sobie na możliwość pracy z wymarzonymi markami, świetnymi liderami i najlepszymi ekspertami w branży. Ale to nie wydarzyło się z dnia na dzień. Dochodziłam do tego przez wiele lat.

Czy PR w Polsce jest dziś wreszcie doceniany jako realne narzędzi biznesowe, a nie funkcja wspierająca marketing? Czy firmy i marki osobiste w pełni rozumieją, że to strategiczna inwestycja – element wyjściowy?

Wybrałam pracę w organizacji, w której komunikacja jest traktowana strategicznie i każdego dnia wspiera realizację celów biznesowych. To środowisko, które bardzo świadomie inwestuje również w rozwój kobiet i ich kompetencji przywódczych. Jednocześnie pamiętam początki swojej kariery. Zdarzało mi się spotykać z opinią, że komunikacja to nie inwestycja, a zbędny wydatek. Myślę jednak, że wynikało to również z faktu, że przez lata komunikacja była postrzegana jako obszar, którego efektów nie da się jednoznacznie zmierzyć. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Dysponujemy narzędziami, które pozwalają analizować wpływ komunikacji na reputację, zaufanie, rozpoznawalność czy pozycję marki. A biznes coraz lepiej rozumie, że to właśnie te elementy bardzo często decydują o przewadze konkurencyjnej i długoterminowym sukcesie firmy.

Mam wrażenie, że komunikacja coraz częściej zajmuje należne jej miejsce przy strategicznych decyzjach biznesowych. Paradoksalnie jednak jej wartość wiele osób dostrzega dopiero wtedy, gdy pojawia się kryzys. Ale to już temat na zupełnie osobną rozmowę. Być może kiedyś rzeczywiście napiszę o tym książkę.

Na koniec – gdybyś miała zostawić jedną myśl o PR osobie, która dopiero wchodzi do tej branży, co chciałabyś żeby zapamiętała najbardziej?

Najwięcej uczysz się w praktyce – pracując, popełniając błędy, wyciągając wnioski i podchodząc z ciekawością do każdego zadania.

Wszystkie doświadczenia są ważne, nawet te, które początkowo wydają się niezwiązane z komunikacją. To one budują Twój sposób myślenia i Twój warsztat.

Warto też czasami robić rzeczy po swojemu i nie bać się własnych pomysłów. To właśnie wtedy powstaje coś, czego nie da się skopiować – Twój własny styl pracy.

Nie ma jednej ścieżki do sukcesu w tej branży. Każdy projekt, każdy klient, każda porażka i każda zmiana zawodowa czegoś nas uczy. Najważniejsze, żeby po drodze nie zgubić własnej ciekawości i odwagi do myślenia po swojemu.

Udostępnij wywiad

Zapisz się do newslettera

Będziemy Cię informować, gdy na naszym portalu pojawi się nowa publikacja,
a także o specjalnych ofertach partnerów serwisu.