Martyna Tomaszewska kobieta w branży beauty i biznesie. Profesjonalny portret biznesowy.
Blog Martyna Tomaszewska: Sukces nie przychodzi od razu [WYWIAD]

Martyna Tomaszewska: Sukces nie przychodzi od razu [WYWIAD]

Wie, jak wydobywać piękno, ale równie świadomie potrafi budować biznes. Martyna Tomaszewska, kosmetolog, linergistka i instruktorka makijażu permanentnego, rozwija dziś dwa koncepty w Kielcach – rozpoznawalny Pretty Bar, łączący usługi kosmetyczne i szkoleniowe, oraz Tomaszewska Clinic – klinikę medycyny estetycznej i kosmetologii. W wywiadzie opowiada o wizji, doświadczeniu i indywidualnym podejściu, które pozostaje kluczowe mimo zmieniających się trendów.

Justyna Kaczmarczyk: Twoja ścieżka edukacyjna obejmuje kosmetologię i pielęgniarstwo. Czy od początku wiedziałaś, w jakim kierunku chcesz podążać zawodowo, czy dopiero z czasem wszystko zaczęło się układać w jasny i spójny obraz?

Martyna Tomaszewska: Myślę, że moja droga zawodowa układała się etapami. Zawsze wiedziałam, że chcę pracować z kobietami w branży beauty, ale z czasem zaczęłam rozumieć, jak ważne jest połączenie estetyki z wiedzą medyczną i bezpieczeństwem zabiegowym. Dlatego pojawiła się kosmetologia i pielęgniarstwo. Dziś widzę, że wszystko miało sens i stworzyło bardzo spójny obraz tego, czym zajmuję się obecnie.

Na co dzień jesteś linergistką i instruktorem makijażu permanentnego. Czy jest coś, co ułatwiło Ci pracę w tym zawodzie? Mam tu na myśli jakieś predyspozycje, cechy osobowości lub prawdziwe zamiłowanie do tego, co robisz.

Na pewno bardzo pomaga mi to, że jestem osobą dokładną, cierpliwą i mam duże wyczucie estetyki. Zawsze zwracam uwagę na detale, a w makijażu permanentnym to kluczowe. Kocham to, co robię. Ciągły rozwój daje mi ogromną satysfakcję. Klientki wyczuwają autentyczność i zaangażowanie. Od początku zależało mi na tym, żeby każda kobieta czuła się u mnie zaopiekowana i bezpieczna.

Często wydaje nam się, że to, co widzimy u innych kobiet – zwłaszcza w mediach tradycyjnych czy społecznościowych – sprawdzi się także u nas. Czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się zakwestionować sens lub wizję wykonania makijażu permanentnego?

Oczywiście. Bardzo często widzimy w internecie piękne efekty i wydaje nam się, że dokładnie taki sam makijaż będzie idealny również dla nas. Tymczasem każda twarz jest inna. Z biegiem lat nauczyłam się, że najważniejsze jest indywidualne podejście i umiejętność powiedzenia klientce, że coś po prostu do niej nie pasuje. Dla mnie makijaż permanentny ma podkreślać urodę, a nie ją zmieniać czy przerysowywać.

Załóżmy, że chcę otworzyć własny biznes i działać samodzielnie jako linergistka. Czy wystarczy mi solidne szkolenie, trochę praktyki i poczucie gotowości, czy jednak potrzebne są też portfolio i rekomendacje, abym mogła zdobywać klientki oraz zyskiwać ich zaufanie wśród wielu innych profesjonalistek?

Dzisiaj samo szkolenie i poczucie gotowości to zdecydowanie za mało. Oczywiście dobre szkolenie jest podstawą, ale bardzo ważne są też praktyka, portfolio, rekomendacje i budowanie zaufania. Klientki wybierają osoby, przy których czują się bezpiecznie. Ta branża wymaga ogromnej konsekwencji i ciągłego rozwoju. Gdy zaczynałam, prowadziłam mały salon w Kielcach, a dziś rozwijam Pretty Bar i Tomaszewska Clinic. To pokazuje, że sukces nie przychodzi od razu. Trzeba być cierpliwym, systematycznym i naprawdę dbać o jakość swojej pracy.

Czy na rynku makijażu permanentnego robi się tłoczno od linergistek, czy wcale nie widać takiego nasycenia jak w przypadku stylistek paznokci? Jakie są Twoje spostrzeżenia?

Rynek rzeczywiście bardzo się rozwinął, ale nadal uważam, że w makijażu permanentnym jest miejsce dla dobrych specjalistów. To nie jest branża, do której wystarczy wejść po jednym kursie. Klientki są coraz bardziej świadome i zwracają uwagę na jakość, bezpieczeństwo oraz estetykę prac. Dlatego osoby, które stale się rozwijają i pracują na wysokim poziomie, nadal mają ogromne możliwości.

W 2024 roku zasiadłaś w jury Mistrzostw Polski PMU, a także w jury Mistrzostw Makijażu Permanentnego w Wietnamie. To ogromne wyróżnienie. Gdybyś miała określić, co dla Ciebie jest największą korzyścią z uczestnictwa w tego typu wydarzeniach, co by to było?

Możliwość zasiadania w jury mistrzostw PMU – zarówno w Polsce, jak i za granicą – była dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Największą wartością takich wydarzeń jest dla mnie wymiana doświadczeń i możliwość obserwowania, jak rozwija się branża na świecie. To moment zatrzymania się i docenienia drogi, którą przeszłam. Oczywiście networking i rozpoznawalność są ważne, ale najbardziej cenię inspirację i kontakt z ludźmi, którzy tak samo kochają tę branżę.

Patrząc na Twoją działalność biznesową, trudno się nie zachwycić. Pretty Bar nie jest już jedynym miejscem, z którym jesteś utożsamiana. Przyszła pora na kolejny krok – własną klinikę medycyny estetycznej Tomaszewska Clinic. Jesteś kobietą przedsiębiorczą z natury – bo zwyczajnie potrzebujesz nowych wyzwań i bodźców rozwojowych – czy z wyboru, a nowy biznes to strategiczny ruch wpisany w plan rozwoju Twojej działalności?

Myślę, że przedsiębiorczość mam po prostu w sobie. Jestem osobą, która lubi się rozwijać i nie potrafi stać w miejscu. Pretty Bar było początkiem pięknej drogi, ale z czasem poczułam, że chcę stworzyć coś więcej. Tomaszewska Clinic to naturalny etap rozwoju mojej działalności i odpowiedź na potrzeby klientek, które oczekują kompleksowego podejścia do beauty i medycyny estetycznej. Lubię nowe wyzwania i właśnie one najbardziej mnie napędzają.

Masz styczność z kobietami nowoczesnymi i niezależnymi, które wygląd, zdrowie i dobre samopoczucie traktują priorytetowo. Jednocześnie oczekują wysokich standardów – z jednej strony liczą na bezkompromisową jakość, z drugiej lubią być zaskakiwane nowościami rynkowymi, bo śledzą trendy beauty. Czy momentami bywa to dla Ciebie wyzwaniem?

Tak, czasami bywa to wyzwaniem, ponieważ współczesne kobiety są bardzo świadome i mają wysokie oczekiwania. Śledzą trendy, nowości i chcą jakości premium. Ale ja bardzo to lubię, bo dzięki temu sama cały czas się rozwijam. Branża beauty zmienia się niezwykle dynamicznie i trzeba być na bieżąco. Dla mnie najważniejsze jest jednak to, żeby mimo trendów zachować naturalność i indywidualne podejście do każdej klientki.

Co cenisz sobie w kontaktach z kobietami na polu biznesowym?

W kontaktach biznesowych z kobietami najbardziej cenię autentyczność, wzajemny szacunek i wspieranie się. Uważam, że kobiety mają ogromną siłę, kiedy potrafią się inspirować nawzajem zamiast rywalizować. Cenię sobie prace z ambitnymi kobietami, które mają wizję i chcą się rozwijać. Sama przeszłam długą drogę i wiem, jak ważne jest wsparcie oraz dobre relacje w biznesie.

Na zakończenie niech przemówi Twoje doświadczenie. Wyobraź sobie, że klient lub klientka prosi Cię o doradztwo w doborze makijażu permanentnego na prezent dla kobiety w wieku 30-40 lat. Przyjmijmy, że chodzi o konkretną usługę – brwi, usta lub powieki, a nie o voucher do wykorzystania na dowolny zabieg. Co według Ciebie jest najlepszym wyborem w takiej sytuacji? Czy któryś z nich jest na tyle uniwersalny, że sprawdzi się u każdej kobiety?

Gdybym miała wybrać najbardziej uniwersalny makijaż permanentny na prezent dla kobiety w wieku 30–40 lat, powiedziałabym, że najbezpieczniejszym wyborem są naturalne brwi albo subtelny makijaż permanentny ust. To zabiegi, które pięknie podkreślają urodę i sprawdzają się u większości kobiet. Kreski na powiekach są bardziej indywidualne i nie każda kobieta czuje się w nich dobrze. Dzisiaj klientki coraz częściej wybierają bardzo świeże, lekkie efekty i właśnie w tym kierunku idą obecne trendy beauty.

Udostępnij wywiad

Zapisz się do newslettera

Będziemy Cię informować, gdy na naszym portalu pojawi się nowa publikacja,
a także o specjalnych ofertach partnerów serwisu.