Monika Groszyk w profesjonalnym, biznesowym ujęciu
Blog Monika Groszyk: Nie szukałam tej niszy [WYWIAD]

Monika Groszyk: Nie szukałam tej niszy [WYWIAD]

Kiedy wiele kobiet wciąż szuka swojej zawodowej drogi, ona trafiła na nią przypadkiem. Dziś, jako jedna z najbardziej rozpoznawalnych ekspertek ds. cyberbezpieczeństwa w mediach społecznościowych, stoi na straży tego, co niewidoczne – dostępu, danych i spokoju osób prowadzących biznes online. Monika Groszyk, z charakterystyczną dla siebie swobodą, opowiada o budowaniu eksperckiej pozycji, o tym, jak wygląda praca z markami w dynamicznym i nieprzewidywalnym środowisku cyfrowym, ale też o codzienności, która wymyka się prostym definicjom.

Justyna Kaczmarczyk: Kiedy wszyscy uczą o zasięgach w social mediach, Ty zajmujesz się bezpieczeństwem. Jaki background trzeba mieć, żeby zostać specjalistką od cyberbezpieczeństwa w mediach społecznościowych?

Monika Groszyk: Od dwunastu lat mieszkam w Holandii, a od siedmiu pracuję w branży IT. Zaczynałam od stanowiska operation support, czyli wsparcia aplikacji w jednej z dużych firm logistycznych. Później przez trzy lata pracowałam jako application specialist w największej marce odzieżowej na świecie. To właśnie tam zdobyłam najwięcej wiedzy na temat przepływów danych elektronicznych oraz metod płatności gigantów technologicznych, obsługujących inne światowe korporacje. To był prawdziwy przełom w mojej karierze, który pozwolił mi się rozwijać w zespole pełnym inżynierów i specjalistów od informatyki.

Co ciekawe, z wykształcenia wcale nie jestem informatykiem – skończyłam stosunki międzynarodowe ze specjalizacją polityka europejska na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Praca ta jednak tak mnie zafascynowała, że w międzyczasie, na własną rękę i za zgodą mojego menedżera, kończyłam kolejne kursy, aby podnosić swoje kwalifikacje techniczne. Ukończyłam między innymi kurs obsługi baz danych SQL (Structured Query Language – język używany do tworzenia, modyfikowania i zarządzania relacyjnymi bazami danych). Następnie zaliczyłam kolejny skok w karierze, zostając inżynierem aplikacji (application super specialist). Pracowałam tam bezpośrednio z deweloperami, testując nowe technologie i funkcjonalności na każdym poziomie, a także integrując największe aplikacje logistyczne z systemami ERP czy systemami płatności.

To wszystko przerodziło się w moją ogromną pasję. Nigdy bym się tego nie spodziewała, biorąc pod uwagę, że w szkole nienawidziłam matematyki! A jednak, praca w dużej marce odzieżowej sprawiła, że zafascynował mnie cały ten proces do tego stopnia, że godzinami czytam i uczę się rzeczy znacznie wykraczających poza moje codzienne obowiązki.

Wiele osób bezskutecznie szuka niszy w biznesie, Ty ją odnalazłaś! Rozpoczynając działalność pod własną marką, czułaś, że to się uda? Wierzyłaś w swój sukces czy towarzyszyły Ci wątpliwości?

Ja wcale nie wymyśliłam tego biznesu, nie szukałam tej niszy. Nie było tak, że usiadłam na kanapie i zaczęłam zastanawiać się, co zrobić ze swoim życiem. To ta nisza znalazła mnie. To ludzie znaleźli mnie, kiedy potrzebowali pomocy, i był to czysty przypadek.

We wrześniu 2023 roku pomogłam pewnej dziewczynie, wykorzystując moją wiedzę techniczną i godziny spędzone na analizowaniu systemów, na których opierają się Instagram i Facebook. Ona przekazała informację dalej i wkrótce zgłosił się do mnie bardzo duży butik online, któremu nikt w Polsce nie potrafił pomóc, a ja to zrobiłam. Kiedy wieść o tym rozeszła się po Polsce, od tamtego czasu, od rana do nocy, pomagam ludziom w odzyskiwaniu skradzionych, zablokowanych czy zawieszonych kont. Cały czas pochłaniam też nową wiedzę o infrastrukturze Mety. Dodatkowo, firma, w której pracowałam, obsługuje również Instagrama, co znacznie ułatwia mi zrozumienie mentalności ludzi tam pracujących oraz specyfiki działania ich systemów.

Nigdy nie planowałam, że będę się czymś takim zajmować. Nawet w najśmielszych marzeniach nie przypuszczałabym, że będę pomagać ludziom z telewizji czy znanym osobistościom tylko dlatego, że moja wiedza techniczna o działaniu platform społecznościowych – wyniesiona przecież z pracy na etacie – okaże się tak niezwykle przydatna.

Wracając do samego pojęcia niszy, ja nawet nie nazwałabym tego niszą. Nisza kojarzy się z określoną, wąską grupą odbiorców. W moim przypadku “niszą” jest tak naprawdę każdy, kto korzysta z internetu.

Na ten moment konkurencja chyba nie zaprząta Ci głowy – zgodzisz się z tym?

Zdecydowanie tak. Mam jednak kontakt z osobami, które zajmują się podobnymi rzeczami, często w nieco szerszym ujęciu. Znamy się z chłopakami z branży, wspieramy się, pomagamy sobie nawzajem i nie wchodzimy sobie w drogę. Kiedy na przykład jestem na urlopie, bez wahania odsyłam do nich moich klientów. Mamy nawet w planach wspólne projekty. Dlatego na ten moment konkurencja absolutnie nie spędza mi snu z powiek.

Przechodząc do technologii – czy większa popularność danego medium wiąże się z większymi zagrożeniami dla użytkowników, czy wcale nie jest to regułą? Co mówią Twoje obserwacje i doświadczenia?

Trudno to jednoznacznie stwierdzić. Każda aplikacja ma swój “peak”, czyli moment wybuchu popularności. Tak było z Facebookiem, Instagramem, Snapchatem czy TikTokiem. Później to zainteresowanie albo maleje, albo wzrasta, albo utrzymuje się na stałym poziomie. Na przykład obecnie obserwujemy tendencję, że ludzie, szczególnie z pokolenia Z (urodzeni po 2000 roku), przestają korzystać z Facebooka.

Czy większa popularność oznacza większe zagrożenia? Na pewno tak. Zawsze tam, gdzie nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze. Wiele osób, które szukają form szybkiego i nieuczciwego zarobku, wykorzystuje popularne platformy do manipulacji, oszustw i kradzieży. Jeśli miałabym wskazać największe zagrożenia, to zdecydowanie są to kradzieże i wyłudzenia dużych kont. To zjawisko, z którym spotykam się najczęściej.

Mam świadomość, że charakter case’ów w Twojej pracy bywa różny. Czy otrzymując zlecenie, jesteś w stanie oszacować, ile potrwa i czy w ogóle uda się odzyskać zhakowane, przejęte lub zablokowane konto?

Mogę śmiało powiedzieć, że każdy case jest zupełnie inny. Sprawa każdego klienta jest unikalna i chyba jeszcze nie zdarzyły mi się dwie identyczne sytuacje. Zawsze są inne warunki i inne środowisko kradzieży. Czasami błąd popełnia sam klient, czasami za przejęciem stoi małżonek, a czasem pracownik. Wiele zależy od tego, jak doszło do utraty konta: czy został skradziony e-mail, czy może użytkownik pobrał złośliwą aplikację, która wyciągnęła dane logowania z Facebooka lub Instagrama. Znaczenie ma też to, z jakim hakerem mamy do czynienia, czy jest z nim jakikolwiek kontakt, a także jaki jest obecny status konta. Najtrudniejsze przypadki to tak zwane “combo”, czyli sytuacje, w których konto jest jednocześnie skradzione i zawieszone. A najgorszy możliwy scenariusz to konto skradzione, zawieszone, zaplanowane do usunięcia i ze zmienioną nazwą.

Czy jestem w stanie oszacować czas odzyskania? I tak, i nie. Jeżeli mamy do czynienia ze zwykłą kradzieżą, a haker uznał, że konto jest nieatrakcyjne i po prostu je zostawił, odzyskanie dostępu to często kwestia kilku godzin lub dni. Jeśli jednak konto ma wszystkie te najgorsze cechy, o których wspomniałam, proces może potrwać tygodnie. Wszystko zależy od tego, co dokładnie się wydarzyło i od czego zaczęła się kradzież. Mimo to, w większości przypadków jestem w stanie ocenić sytuację. Mój wskaźnik sukcesu (success rate) wynosi około 90%, co oznacza, że udaje mi się odzyskać zdecydowaną większość kont.

Muszę zapytać o Facebooka, który jednak wraca do gry! Czy pomysł z monetyzacją treści zadział i przyczynia się do tego, że twórcy wracają do tego medium? Jak duża część osób, Twoim zdaniem, wie w ogóle o tej funkcji lub kontaktuje się z Tobą, bo chce z niej korzystać?

Wydaje mi się, że na ten moment jestem chyba jedną z niewielu osób, która tak głośno mówi i edukuje na temat Facebooka. Wynika to z faktu, że duża część moich klientów – a są to często duże konta i znane osoby – ma już włączoną monetyzację, czyli nowy program, który zadebiutował w sierpniu 2025 roku pod nazwą “monetyzacja zawartości”. Wcześniej funkcjonowało to w ramach programów takich jak reklamy in-stream czy reklamy w rolkach. Teraz proces ten został znacznie uproszczony i jest dostępny niemal dla każdego.

Oczywiście jest to forma przyciągnięcia ludzi z powrotem na platformę. Zauważalny jest spadek aktywności na Facebooku, zwłaszcza wśród młodych użytkowników. Platforma potrzebuje nowej grupy odbiorców, a żeby ich przyciągnąć, potrzebuje twórców. To oni tworzą wideo, które stają się viralami, a reklamy wyświetlane przy tych materiałach generują zyski. Sporo osób pisze do mnie w tej sprawie. Nie tyle namawiam ich do korzystania z tej funkcji, co po prostu tłumaczę jej mechanizmy i pokazuję, że może to być stosunkowo łatwe i dostępne źródło dodatkowego dochodu.

Obserwując Twoją aktywność i przyglądając się recenzjom Twoich klientów, mam jeden wniosek – multiplatformowy audyt bezpieczeństwa staje się standardem dla twórców i firm o dużych zasięgach. Docierasz dziś do najlepszych! Co jest fundamentem pracy z klientami na tym poziomie?

Audyt bezpieczeństwa to mój autorski i unikatowy produkt na polskim rynku. Tak, jak mówiłam na początku – on nie powstał dlatego, że nie miałam pomysłu na siebie. Powstał jako odpowiedź na realną potrzebę. Moi obserwatorzy i klienci nieustannie pytali mnie, jak zapobiegać kradzieżom czy blokadom kont. Początkowo udzielałam im po prostu porad i prowadziłam konsultacje. Aż pewnego dnia dotarło do mnie: ci ludzie naprawdę tego nie wiedzą! Nie potrafią skonfigurować podstawowych zabezpieczeń, nie rozumieją mechanizmów działania platform – i to jest całkowicie okej. Uświadomiłam sobie wtedy, że każdy jest specjalistą w swojej dziedzinie i niech tak pozostanie. Moją dziedziną jest zabezpieczanie kont i zrozumienie tych systemów od strony technicznej, co wynika bezpośrednio z mojego doświadczenia zawodowego. Wtedy postanowiłam ubrać tę wiedzę w konkretną usługę i nazwałam to audytem bezpieczeństwa. Z czasem ta usługa naturalnie ewoluowała. Na początku sprawdzałam tylko kilka kluczowych elementów, ale widząc ogromną skalę błędów – zarówno u małych, jak i dużych twórców, a także w agencjach reklamowych i marketingowych – audyt stawał się coraz bardziej kompleksowy. Te z pozoru drobne błędy często prowadzą do poważnych, wręcz nieodwracalnych konsekwencji, takich jak całkowita utrata możliwości reklamowania się czy dodawania nowych administratorów. Moja wiedza bierze się stąd, że codziennie spędzam na tych platformach długie godziny. Rozumiem, jak to wszystko działa od środka i wiem, jak – w razie poważnego problemu – odpowiednio pokierować ustawieniami, by uratować sytuację.

Czy docieram do najlepszych? Trudno jednoznacznie zdefiniować, kim są “najlepsi”. Zgłaszały się do mnie znane polskie marki, aktorzy, influencerzy i duże agencje. Myślę, że kluczem jest tutaj zaufanie, mój profesjonalizm, pełna dyskrecja, a przede wszystkim to, że potrafię wytłumaczyć działanie tych platform w sposób konkretny i techniczny, bez tak zwanego “lania wody”.

Szkolisz także firmy i agencje, a niedawno wystąpiłaś jako prelegentka na scenie „Warmia Inspiration”. Życzysz sobie więcej takich inicjatyw? Jak odnajdujesz się w takiej roli?

Rzeczywiście, w latach 2025 i 2026 tych konferencji było sporo. Wystąpienie na “Warmia Inspiration” było dla mnie wyjątkowo ważne – jestem z Warmii i Mazur, w Olsztynie studiowałam, więc czułam się, jakbym wracała do domu.

Oczywiście, że życzyłabym sobie więcej takich inicjatyw! Uwielbiam momenty, w których mogę edukować ludzi na żywo, pokazywać im realne case study i uświadamiać, jak naprawdę wygląda skradzione konto. Na takich konferencjach często prezentuję szokujące przypadki, które dosłownie otwierają ludziom oczy na to, czym jest cyberbezpieczeństwo w mediach społecznościowych – nie tylko w kontekście firm, ale też osób prywatnych i naszych dzieci.

Zawsze wiąże się to z ogromnym stresem, ale satysfakcja jest niesamowita. Najpiękniejsze są chwile tuż po wystąpieniu, kiedy uczestnicy podchodzą do mnie, dziękują i mówią, że nigdy o czymś takim nie słyszeli, że otworzyłam im oczy albo że potrzebują mojej pomocy. Nigdy bym się nie spodziewała, że spotka mnie coś tak wspaniałego – że będę mogła stać na scenie i dzielić się z ludźmi swoją wiedzą i doświadczeniem. Jestem za to ogromnie wdzięczna. Energia, którą dostaję podczas spotkań na żywo, jest nie do opisania, dlatego z radością przyjmę kolejne takie propozycje.

Praca, którą wykonujesz, wymaga szybkiej reakcji i skutecznego rozwiązywania problemów. W dłuższej perspektywie – zwłaszcza przy wielu zleceniach – może to prowadzić do przeciążenia. Ciekawi mnie, jak odpoczywa kobieta, która całymi dniami lawiruje między technologią, bezpieczeństwem a presją czasu? Co naprawdę pozwala Ci się zresetować?

To prawda, specyfika mojej pracy bywa ekstremalna. Zdarza się, że dostaję telefon o 23:00 albo o 3:00 w nocy z informacją: “jest haker na koncie”. Wtedy nie ma mowy o spaniu. Odbieram, odpalamy wideorozmowę z udostępnianiem ekranu i działamy. Kiedy haker jest na koncie, często decydują dosłownie minuty, a nawet sekundy.

Biorąc pod uwagę, że jestem mamą małego dziecka, pracuję na etacie przez 40 godzin w tygodniu, a do tego prowadzę własną firmę – czy ja w ogóle odpoczywam? Muszę szczerze przyznać, że nie. Jedyny moment, w którym naprawdę potrafię się zresetować, to sytuacja, gdy ktoś zabiera mój telefon, wyłącza go i chowa, a ja nie mam do niego dostępu przez dzień, dwa lub trzy. Niestety, bardzo dawno nie miałam takiej okazji. Pamiętam, że ostatni raz zdarzyło się to rok temu, na wieczorze panieńskim mojej przyjaciółki. To był pierwszy od dawna wieczór, kiedy mogłam się w pełni zrelaksować, bo mój telefon był wyłączony i leżał z dala ode mnie.

Na co dzień bardzo trudno mi odciąć się od pracy. Nawet teraz, gdy rozmawiamy, jestem na Curaçao z moim małym synkiem – musiałam tu po niego przylecieć. Mimo sześciu godzin różnicy czasu, wstaję o 3:00, 4:00, 5:00 rano, żeby łączyć się z klientami, którzy mają poważne problemy. Ja po prostu nie mam wakacji. Na ten moment nie potrafię tego zbilansować, nie umiem zostawić klientów w potrzebie. Czuję, że muszę tam być, czuję się potrzebna, i to daje mi ogromną satysfakcję. Oczywiście bywają momenty frustracji, na przykład kiedy mój synek płacze, a jednocześnie dzwoni klient, któremu coś nie działa. Wtedy muszę wybierać i to są te najtrudniejsze chwile. Ale ostatecznie to ja sama zdecydowałam się na świadczenie takich usług i biorę za to odpowiedzialność.

Popraw mnie, jeśli się mylę – nie współpracujesz z żadnymi markami, niczego nie promujesz na Instagramie. Czekasz na odpowiednie propozycje czy świadomie rezygnujesz z tej aktywności? Co stoi za tą decyzją?

Zgadza się, na tę chwilę nie współpracuję komercyjnie z markami. Otrzymywałam różne propozycje, ale po prostu nie pasowały one do mnie – nawet nie tyle do mojego modelu biznesowego, co po prostu do mojego stylu bycia. Kiedy ktoś proponuje mi promowanie biżuterii, a ja na co dzień jej nie noszę, to choć zdaję sobie sprawę, że mogłyby to być fajne pieniądze, po prostu nie potrafiłabym tego robić. Myślę zresztą, że jestem beznadziejna w sprzedaży i marketingu. Żeby coś zareklamować, musiałoby to być w 100% naturalne, musiałby to być produkt, którego rzeczywiście używam.

Zdarzały się też propozycje związane z moją branżą, na przykład promowanie nowo powstałej aplikacji uwierzytelniającej czy aplikacji typu VPN do zmiany IP. Jednak w takich przypadkach jestem bardzo ostrożna i odmawiam. Dostaję różne oferty, odpowiadam na nie, jeśli coś mnie zainteresuje, ale szczerze mówiąc, uważam, że moje konto jest chyba zbyt małe i zbyt “nudne”, żeby zgłosiła się do mnie jakaś naprawdę duża marka. Nie mam na to ciśnienia. W ogóle nie sprawdzam swoich zasięgów, nie patrzę na liczby, bo po prostu w nie nie wierzę.

Czasami jednak zgadzam się na paczki PR-owe, na przykład z rzeczami dla mojego syna – o ile faktycznie są mi potrzebne i mogę je pokazać w naturalny sposób. Zdarza się też, że bardzo wdzięczni klienci, mimo opłacenia usługi, chcą mi wysłać jakiś prezent. Jeśli jest to coś, z czego naprawdę będę korzystać, a nie wyląduje w koszu – na przykład miody, kosmetyki czy ubrania – z przyjemnością takie paczki przyjmuję. Dlaczego nie? Zawsze chętnie pokazuję takie piękne gesty, bo są to rzeczy, które i tak na co dzień kupuję i używam.

Na ten moment nie czuję jednak potrzeby nawiązywania ogromnych współprac komercyjnych. Oczywiście nie mówię “nigdy”, ale zastanawiam się, co właściwie miałabym promować na profilu poświęconym cyberbezpieczeństwu? To musiałoby być coś bardzo logicznie powiązanego z moją tematyką. Ewentualnie mogłoby to dotyczyć mnie samej. Mam też drugie, prywatne konto, które naturalnie urosło dzięki mojemu profilowi firmowemu. Tam pokazuję więcej mojego życia, podróży i czasu z synem. Jeśli w przyszłości pojawiłyby się jakieś propozycje bardziej lifestyle’owe, to z pewnością tam znalazłoby się dla nich miejsce.

Na sam koniec chciałam zapytać o Twojego e-book’a. Zapowiada się naprawdę ciekawie; historie ataków, omówienie metod phishingu, a do tego wskazówki, jak uchronić się przed niebezpieczeństwami w social mediach. Czy można powiedzieć, że ta publikacja w pewnym stopniu zastąpi konsultację z Tobą?

Krótko mówiąc: nie, nie zastąpi. Ale muszę przyznać – i przepraszam, że powiem to tak wprost – że ten e-book to będzie coś wspaniałego! Znajdzie się w nim część techniczna i merytoryczna, ale też mnóstwo prawdziwych historii. Ja nie muszę niczego wymyślać. Mam tak niesamowite, ciekawe, a często wręcz szokujące i wstrząsające case study, że te historie piszą się same, każdego dnia.

Wydawałoby się, że skoro zajmuję się tym od lat, dzień w dzień, to nic mnie już nie zaskoczy. A jednak każdego tygodnia pojawia się coś nowego – czy to ze strony klientów, czy w nowych metodach przejmowania kont przez hakerów. Do tego dochodzą moje rozmowy z samymi hakerami oraz nieustanne zmiany w infrastrukturze Mety, które bezpośrednio wpływają na ryzyko i częstotliwość kradzieży.

Produkt jest już w zasadzie napisany. Teraz stoję tylko jedną nogą w oczekiwaniu na… własną odwagę, żeby w końcu pokazać go światu!

Udostępnij wywiad

Zapisz się do newslettera

Będziemy Cię informować, gdy na naszym portalu pojawi się nowa publikacja,
a także o specjalnych ofertach partnerów serwisu.